Posted by in Slider | brak komentarzy

Ogrywamy Pniewy. Zero z tyłu.

Ogrywamy Pniewy. Zero z tyłu.

Długo męczyliśmy się z dobrze dysponowanym rywalem. Dość powiedzieć, że pierwsze trafienie zanotowaliśmy dopiero po przerwie. Spotkanie mogło się jednak podobać, trzymało w napięciu do ostatnich sekund, a rozmiary zwycięstwa to najniższy wymiar kary.

Obie drużyny zaprezentowały się w tym dniu naprawdę przyzwoicie. Pilanie już od pierwszych sekund (dosłownie) chcieli stłumić w zarodku wszelkie akcje ofensywne rywala. W zasadzie już w pierwszych trzech minutach mogliśmy… ba! Powinniśmy prowadzić dwa, a może i trzy do zera. Piłka jednak jak zaczarowana mijała oba słupki bramkarza rywali. Później, było troszkę lepiej. Piłka trafiała kolejno w lewy, następnie w prawy słupek, by przy kolejnym uderzeniu i sparowaniu piłki przez bramkarza trafić jeszcze w poprzeczkę. Rywal próbował się odgryzać, jednak bezskutecznie. Kolejne upływające minuty zadawało się, że musiały przynieść bramkę. Niestety tak się nie stało, a rywal pod koniec pierwszej części gry zaczął powoli odnajdywać się w warunkach panujących na hali PWSZ w Pile. Do przerwy bezbramkowo.

Naprawdę licznie zgromadzona publiczność ostrzyła sobie zęby na drugą część tego widowiska. Brak bramek po stronie pilskiej drużyny miało też swoje niewątpliwe plusy. Ten mecz był po prostu zwykle nazywając rzeczy po imieniu – interesujący. W głowie jednak budził się strach, co jeśli pniewska młodzież zdobędzie bramkę po jednej z nielicznych kontr?

Sprawy w swoje ręce wziął Jakub Skwarek, który po indywidualnej akcji posłał piłkę w samo okienko Dymka i było upragnione 1:0! Od tej pory miało nam się grać łatwiej, tak jednak nie było. Rywale chcąc szybko odrobić straty, nieco śmielej ruszyli do przodu. Wprawdzie nie przynosiło to efektu w licznych podbramkowych sytuacjach, ale jedna z nich powinna… nie – ona musiała zakończyć się bramką. Wtedy jednak strzał ekstraklasowicza Patryka Zdankiewicza kapitalnie obronił Łukasz Kozłowski. W późniejszym fragmencie gry, rywale jeszcze kilkukrotnie ostrzelali (głównie z dystansu) bramkę popularnego „Koziołka”. Łukasz jednak w tym dniu, ani myślał o tym, aby dać się pokonać. Co nie przytrafiło się pod naszą bramką, przytrafiło się pod bramką czerwonych smoków. Asysta Wolana i kapitalny wolej Knapińskiego dały nam w miarę bezpieczną przewagę. W późniejszym okresie jeszcze kilkukrotnie powinniśmy zdobyć bramkę, jednak piłka nie przekroczyła magicznej linii. W ostatniej minucie spotkania błąd gry w przewadze znakomicie wykorzystał Wolan i ustalił wynik spotkania.

KS Futsal Piła – Red Dragons II Pniewy 3:0
Jakub Skwarek, Cezary Knapiński, Michał Wolan.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *